czwartek, 4 września 2014

Przyspieszony wyjazd; zapowiedź innych przyspieszeń.

Ten post to nie post, a raczej krótka notka. Z powodów technicznych mój wyjazd przyspieszony został o jeden dzień i wyjeżdżam już jutro.
Jutro pojawi się więc post podsumowujący ostatnie dni, a w końcu i taki, który podsumuje te 121 zadań i 121 dni trwania bloga.
Lada dzień opublikujemy z ekipą nowy blog, już o tych dwóch latach w Anglii. Szczegóły wkrótce. :)
Mam nadzieję, że mogę liczyć na moich czytelników? :D
Pozdrawiam i do napisania wkrótce!

poniedziałek, 1 września 2014

#06. Opowieści stypendialne... O tym, jak przygotowania (nie) są łatwe.

Jedną z najfajniejszych kwestii mojego wyjazdu jest to, że nastąpi dopiero w sobotę.
Nie, nie. Nie o to chodzi, że nie chcę jechać - bo chcę. Po prostu cieszę się, że dostałam jeszcze ten tydzień września na dokończenie realizacji zadań, na spotkania z przyjaciółmi, na spędzenie czasu w swojej ukochanej szkole z moją klasą i innymi znajomymi, których nie mam normalnie okazji oglądać na co dzień. Mogę patrzeć, jak ludzie przechodzą z trybu "wakacje" na ten bardziej szkolny.
Mogę obserwować, jak moja przyjaciółka i inne "pierwszaki" odnajdują się w moim liceum.
Zalet jest sporo. Już nie mówiąc, o możliwości lepszego rozłożenia w czasie wszystkich obowiązków związanych z przygotowaniem.

Korzystając z okazji, chcę napisać parę słów o przygotowaniach.
Dostałeś stypendium?
Wyjeżdżasz za granicę do szkoły?
I myślisz, że teraz to już wszystko pójdzie jak z płatka?
Hehe, naiwny.
Ok, przygotowania nie są tragiczne. Są natomiast zajmujące. I bardzo często spędzają sen z powiek.


Na moim przykładzie, przygotowania to: 

Kontakt z przyszłą szkołą. 
1) List - tabelka z przedmiotami do wyboru. 
Tak, tak, o tym już było. Dostajesz tabelkę, wybierasz to, czego chcesz się uczyć i wysyłasz w świat. Tak w skrócie.


2) Paczka powitalna. 
Jakiś czas później dostajesz paczkę. Ogromną. Z broszurkami, regulaminami i całą tą papierologią. Masz to wszystko kupić/zapakować/zabrać/zapamiętać/zastosować. Mówią Ci o zasadach panujących w szkole; o tym, co powinieneś mieć, a czego absolutnie nie wolno. I wiele, wieeeeeeeeeeeele więcej.



Załatwienie spraw w szkole aktualnej.
Bo w końcu trzeba poinformować szkołę. Wypada powiedzieć osobiście wychowawcy, dyrektorowi - w każdym razie, ja tak uważam. W zależności od tego, czy lubi się swoją szkołę oraz tego, czy dyrektor jest przychylny takim stypendiom, można formować swój przyszły kontakt z daną placówką. Zostawiasz ich na pastwę losu czy jednak zamierzasz wpadać od czasu do czasu i czuć się jak reszta znajomych z klasy/szkoły? Często wybór należy przede wszystkim do Ciebie.
Ach, i nie daj sobie wmówić. Wszystko do zrobienia.


Poinformowanie znajomych. 
Też jesteś z tych, którzy nikomu nie powiedzieli, że o cokolwiek się starają?
Te rozmowy bywają dziwne i bardzo zaskakujące, ale warto je przeprowadzić.
Ja uważam, że warto informować osobiście - poczynając od tych, którzy są ważniejszymi ludźmi w Twoim życiu. Na pewnym etapie sprowadzanie rozmów tylko do tego tematu może stać się nużące dla pozostałych - ale to już trzeba wyczuć.
Nie wiem, czy mnie się to udało, ale przestałam o tym mówić, jak już poinformowałam swoją klasę i uznałam, że pozostali się nie obrażą, jeśli nie udzielę im tej informacji osobiście.

Zakupy, zakupy, zakupy. 
Nie jest łatwo.
Musiałam kupić masę rzeczy. Moja (już wkrótce aktualna) przyszła szkoła wymaga ubrań "klasycznych", więc nie było z tym aż tak ogromnego problemu. Choć na pewno byłby on jeszcze mniejszy, gdybym z reguły była osobą pomykającą na co dzień w "garsonce" i ołówkowej spódnicy do kolan. ;)
Były więc zakupy białych koszul, czarnych pantofli, spódnicy, "garsonek", spodni. Po wycieczce do Włoch trzeba było też kupić walizkę. Zawsze znalazło się też coś mniejszego lub większego, czego brak w życiu codziennym nie był tak odczuwalny, a co podobno przydaje się w życiu na obczyźnie.



Milion pomysłów na to, jak wykorzystać czas na miejscu, żeby był niezapomniany. 
I tak, w te wakacje: zwiedzałam okolice na rowerze, obejrzałam mnóstwo dobrych filmów, przeczytałam trochę fajnych książek, spędziłam masę czasu ze znajomymi, wymyśliłam kilka projektów, gotowałam filmowe potrawy, nauczyłam się smażyć, uczyłam się niemieckiego, odwiedzałam rodzeństwo, byłam na obozie, pisałam... I ogólnie spędziłam ten czas tak, że niczego nie żałuję. ;)




Naprasowywanie metek i układanie rzeczy w walizkach. 
Masa rzeczy do zabrania, równie sporo do uporządkowania. Walka z lenistwem niezła, ale czasem trzeba - zwłaszcza, gdy wyjazd niedługo.
Naprasowywanie metek - generalnie w mojej (już wkrótce aktualnej, nie przyszłej) szkole, rzeczy oddawane do prania muszą być podpisane. I tak, rodzice zamówili coś w rodzaju naklejek z imieniem i nazwiskiem, które za pomocą żelazka naprasowuje się na ubrania.




Sprzątanie w pokoju i sortowanie rzeczy. 
To pewnego rodzaju wyprowadzka. Szafa praktycznie świeci pustkami, a niektóre książki trafiają do piwnicy. Dziwnie, ale koniecznie.

A w ramach przygotowań w tym tygodniu kończę realizację zadań. Mówcie, co chcecie, ale dam radę. A pod koniec tygodnia startujemy z nowym blogiem (jeśli wszystko pójdzie według planu, oczywiście :D).
Mam nadzieję, że wakacje były wykorzystane w 100% i wszyscy z nowymi siłami zaczynają nowy rok szkolny. :D
Powodzenia i pozdrawiam wszystkich serdecznie!

wtorek, 26 sierpnia 2014

#06. Kilka słów na temat... Jak opuścić swoją szkołę według Ady (niekoniecznie na poważnie)

Nieważne, z jakiego powodu opuszczasz szkołę. 
Zmieniasz na inną? Wyjeżdżasz za granicę? Rzucasz to?
Wszystko zależy natomiast od Twojego nastawienia do obecnej, opuszczanej przez Ciebie, szkoły i od tego, czy inni też ją opuszczają (np. kończą już ten etap edukacji), czy raczej stadko Twoich przyjaciół/ziomków z klasy pozostaje tam na jakiś czas.
Optymalnie: zmieniasz szkołę z jakiegoś tam powodu. Mimo wszystko, lubisz to miejsce oraz ludzi, którzy tam uczęszczają – a przynajmniej, masz paru takich, których warto odwiedzać i z którymi warto utrzymywać kontakt. 


Gdy został Ci jeszcze miesiąc…


1. Zastanów się, co możesz zrobić w tym czasie, żeby był on wyjątkowy.
Impreza pożegnalna? Turniej sportowy dla całej szkoły? Jakaś akcja charytatywna? A może wycieczka, na której będą się działy rzeczy, o których nie śniło się filozofom? Wybór należy do Ciebie.

2. Spędzaj czas z ludźmi, którzy są dla Ciebie ważni – a zwłaszcza z tymi bardziej nieuchwytnymi na co dzień.
…Pamiętaj jednak o złotym środku. Olewanie kogoś jest okropne, ale z drugiej strony, prześladowanie kogoś i nachodzenie, nagabywanie 24h na dobę, z pewnością będzie miało skutek odwrotny od zamierzonego.

3. Przygotuj się pod kątem formalnym. Papierologia bywa zabójcza. Zadbaj więc o to, żeby wszystkie kwestie formalne były załatwione na spokojnie, dokładnie i bez stresów.

4. Pomyśl, czy chcesz zostawić po sobie jakąś rzeczową pamiątkę. Jeśli tak, zacznij działać w tym kierunku!
Kolaż, plakat, filmik…? Zbiór pamiątek? Album ze zdjęciami? Pomysłów jest wiele! Jeśli chcesz zostawić po sobie coś swojej klasie czy grupce znajomych albo chociaż podsumować wspólnie spędzony czas, oto Twój moment!

5. Pomyśl, czy dobrze wykorzystałeś/aś czas spędzony w danej szkole.
Czy jest coś, co zawsze chciałeś/aś zrobić? Czy z kimś się pokłóciłeś/aś? Czy wszystkie relacje są uporządkowane? Czy masz pewne oceny? Czy zrobiłeś/aś wszystko, co chciałeś/aś?
Jeśli nie, to najlepszy czas na to, by wszystko uporządkować.

6. Jeśli zależy Ci na kontakcie z klasą, jako całością – pamiętaj o zostawieniu sobie furtki!
Ze szkoły nikt Cię nie wyrzuci, gdy tam przyjdziesz, ale… Dogadaj się z wychowawcą. Może pozwoli Ci uczestniczyć w lekcjach, gdy wpadniesz? Może da Ci możliwość udziału w wycieczkach, dyskotekach, apelach? Jak dobrze pójdzie, może nawet dostaniesz zaproszenie na studniówkę? Kto wie, kto wie.


Gdy został Ci tylko tydzień…


1. Pomyśl, jakie są Twoje priorytety.
Z kim chcesz spędzić ten czas? W jaki sposób? Co masz jeszcze do zrobienia?
Tydzień to nie dużo. Wybieraj mądrze!

2. Zadbaj o dobre oceny, ale nic na siłę!
Masz „łamańce”? Zadbaj o to, żeby była ta wyższa ocena! Niby to jest oczywiste, ale gdy żegnasz się z jakąś szkołą, ta wyższa ocena może być dla Ciebie bardziej przydatna, niż sądzisz.
ALE UWAGA! Nie siedź cały czas nad książkami, nie zadręczaj się, nie wyciągaj na siłę. Oceny mają sens, gdy są sprawiedliwe, a ratowane wtedy, kiedy było po drodze jakieś drobne niedociągnięcie. Na pewno nie powinny być sensem egzystencji, zwłaszcza, że po latach najczęściej się nie wspomina szóstki z fizyki, a raczej czas spędzony z przyjaciółmi.

3. Załatw ostatnie sprawy szkolne.
Papierologia skończona? Jeszcze nie? Ruchy!

4. Pomyśl o dobrym pożegnaniu z klasą i ze wszystkimi znajomymi.
Jak chcesz się z nimi rozstać? Co zrobisz, żeby ten dzień nie był tylko fontanną łez? Myśl!

5. Nie kłóć się z nikim, a już na pewno nie o jakieś totalne bzdury.
Błąd często powtarzany. Na koniec wszyscy są najczęściej zestresowani – a już szczególnie osoba, która odchodzi. Nerwy mogą Cię ponieść, ale psucie atmosfery na sam koniec roku, gdy za chwilę masz się stąd wynieść i już nigdy nie wrócić jako uczeń… Zupełny bezsens.

6. Wyjaśnij niewyjaśnione.
Jeszcze jakieś niedopowiedzenia na koncie? Teraz albo nigdy! A jeśli nie spróbujesz, to będziesz się zadręczać. Na co czekasz?

7. Nie spędzaj czasu płacząc i/lub śpiąc.
Sen to zdrowie, ale nie przesadzajmy. Płacz oczyszcza, ale – jak wcześniej. Emocji jest sporo, trzeba sobie z nimi radzić, ale pogrążanie się w depresji nie ma sensu. Coś się kończy, coś się zaczyna – bez względu na to, jakie to trudne.



Odejście skądś nie jest łatwe, zwłaszcza, gdy jest się jedyną osobą opuszczającą dane miejsce. 

Może będzie Ci smutno, może będzie Cię to bolało. Ale pamiętaj - coś się kończy, coś zaczyna. 
Z drugiej strony, przyjaźnie czy inne znajomości nie muszą kończyć się wraz ze szkołą. Nie daj sobie nic wmówić. To nie zależy od tego, co "ludzie gadają", ale od Ciebie i Twoich znajomych. Każdy jest inny, nie ma reguły i nikt nie może Cię zaszufladkować, nie wiedząc, jak wyglądają Twoje relacje z daną osobą. Tak, nawet Ty nie jesteś w stanie powiedzieć, jak będzie wyglądała przyszłość, bo nie na wszystko ma się wpływ, a co dopiero ktoś z zewnątrz.


Tym akcentem, kończę dzisiejszy krótki post. Bez obrazków, trudno. Może nikt mnie nie zabije za to? :P 
Pozdrawiam wszystkich serdecznie, w ostatnim sierpniowym tygodniu.